Włoskie ostatki

wtorek, 15 kwiecień 2008

Jeśli chodzi o dobre ligi europejskie, to prawie wszędzie wiadomo już prawie wszystko. O dziwo najciekawsza będzie końcówka sezonu we Włoszech, co jeszcze niedawno wydawałoby się niedorzecznością.

Pięć kolejek do końca, a Inter ma tylko 4 punkty przewagi nad Romą. Obrońcy tytułu nie powinni sobie dać wydrzeć kolejnego tytułu, bo oprócz meczu z Milanem desperacko walczącym o Ligę Mistrzów, mają do rozegrania spotkania z samymi słabymi zespołami: Torino, Cagliari, Sieną i Parmą. Z drugiej jednak strony wszystkie oprócz Sieny, która jest bezpieczna, bardzo potrzebują punktów, bo znajdują się tuż nad strefą spadkową i nie będą odpuszczać. Roma z kolei musi stawić czoła Livorno, Torino, Sampdorii, Atalancie i Catanii. Z tego grona tylko Atalanta nie gra już o nic. Zarówno Inter jak i Roma w każdym meczu będą faworytem, pytanie tylko jak to zniosą. Myślę, że Inter jednak przewagę dowiezie. Bardziej by mnie ucieszyło, gdyby tryumfowała Roma, bo grają ciekawszy, bardziej ofensywny futbol, ale to nie łyżwiarstwo figurowe, tu nie ma punktów za styl.

Ciekawa będzie tez na 100% rywalizacja o czwarte miejsce między Fiorentiną a Milanem. Drużyna Carlo Ancelottiego ostatnio gra lepiej i cztery punkty straty są możliwe do zniwelowania. Wiele będzie zależało od psychiki graczy z Florencji, dla których to niepowtarzalna szansa na awans do elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów. Kalendarz mają całkiem łagodny, grają jeszcze z Palermo (znacznie słabszym niż przed rokiem), Sampdorią (całkiem mocną w tym sezonie, mają realną szansę na grę w Pucharze UEFA) i Parmą (broniącą się przed spadkiem) u siebie oraz z Cagliari i Torino na wyjeździe (obie drużyny walczą o utrzymanie). Milan oprócz meczów z prawdopodobnymi spadkowiczami z Livorno i Regginy, ma ciężkie mecze przed sobą: derby z Interem, wyjazd do Napoli i w ostatniej kolejce u siebie mecz z Udinese, walczącym o europejskie puchary. Wolałbym w przyszłym sezonie odpocząć od Milanu w LM, za to chętnie zobaczyłbym tam świeżą krew. Rok pokuty w Pucharze UEFA dobrze by rossonerim zrobił, wyszliby z tego mocniejsi. Zupełnie jak Bayern, który musiał spaść ze szczytu, żeby wzmocnić się naprawdę porządnie i znów mierzyć w najwyższe cele. Ale coś mi mówi, że Milan jednak do LM się doczłapie.

Na dole tabeli wciąż wszystko jest możliwe i nawet ostatnie w tym momencie Livorno ciągle może się jeszcze uratować. Parę lat temu powiększono liczbę drużyn występujących w Serie A z 18 do 20. Można śmiało powiedzieć, że był to błąd, od tego czasu liga włoska jest słabsza. Cztery dodatkowe mecze do rozegrania i dwa przeciętne zespoły więcej. Wydaje mi się, że ten sezon i emocje do końca to raczej wyjątek. Dysproporcja między kilkoma najlepszymi i najbogatszymi drużynami a resztą stawki jest olbrzymia, nie widać natomiast „klasy średniej”. Wszystkie lokaty poniżej piątego, szóstego miejsca można by w zasadzie rozlosować i nie byłoby większej różnicy. Upadłe potęgi jak Lazio (które grało w LM w tym sezonie tylko ze względu na aferę korupcyjną), czy Parma nie odstają poziomem od typowych średniaków jak Palermo czy Sampdoria. W przyszłym sezonie którakolwiek z tych drużyn może awansować do pucharu EUFA, każda może spaść.


Ćwierćfinały LM – dzień pierwszy

wtorek, 1 kwiecień 2008

Dziś pierwsze dwie konfrontacje ćwierćfinałowe w Lidze Mistrzów. Nie ma się co oszukiwać, znacznie ciekawiej zapowiada się mecz w Rzymie. I od tego zacznę. Można marudzić, że w LM ciągle grają ze sobą te same zespoły, ale dzięki temu zawsze są jakieś podteksty, czy rachunki do wyrównania. Z takim przypadkiem mamy tu do czynienia. Przegrać 7-1 to jednak jest masakra, tym bardziej na tym poziomie. Nawet jeśli trenerowi Spalettiemu udało się to zawodnikom wybić dawno z głowy, to i tak media przypomną, bo było to wydarzenie, które nie zdarza się co dzień. Nawet jeśli Besiktas przegrał w tym sezonie z Liverpoolem 8-0, to kto o tym pamięta? Tak dla porządku przywołam jeszcze pojedynek z sezonu 2003/04 między Monaco a Deportivo, który zakończył się niebanalnym wynikiem 8-3. Oba kluby niestety popadły od tamtego czasu w przeciętność i myślą raczej jak tu nie spaść do drugiej ligi niż o podboju Europy.

Ale wróćmy do dzisiejszego meczu. Drużyna Aleksa Fergusona demoluje w swojej lidze kogo tylko napotka na swej drodze. Gracze Luciano Spalettiego zanotowali ostatnio bolesną porażkę w derbach Rzymu (tracąc bramkę na 3-2 w ostatniej minucie), pokonali skromnie Empoli 2-1 i w ostatniej kolejce zaledwie remis ze słabiutkim Cagliari – krótko mówiąc – nie zachwycają. Ale za sprawą równie słabo, albo jeszcze słabiej grającego ostatnio Interu, ciągle mają szansę na tytuł. Co wynika z tej analizy formy w ligach? Ano nic. To tylko dwa mecze, żaden tam trud całego sezonu, nie pomogą kłopoty rywali z tabeli. Dwa mecze dwóch drużyn bardzo spragnionych sukcesu w Europie (Manchester czeka na puchar od 1999, w przypadku Romy to byłby pierwszy raz, Pucharu Miast Targowych nie liczę). I chyba obie zdają sobie sprawę, że są w łatwiejszej połówce drabinki prowadzącej do finału w Moskwie.

Tym sposobem przechodzimy do drugiej dzisiejszej pary. Zdecydowanie najsłabszy zespół z ośmiu, które zostały w grze czyli Schalke 04 kontra zdołowana Barcelona. Liga Mistrzów to ostatnie rozgrywki, jakie jeszcze może wygrać Blaugrana, więc teoria mówi, że powinni gryźć trawę na Arena auf Schalke, ale atmosfera w zespole jest fatalna, trener na wylocie, niektóre gwiazdy szukają nowego pracodawcy (Ronaldinho, Deco), albo już praktycznie znalazły (Zambrotta), nie wiadomo co będzie dalej z połową składu. Na razie los im pomaga, żeby dojść do półfinału nie muszą pokonać nikogo naprawdę mocnego. Dla Schalke sama obecność w ósemce to znacznie więcej, niż ktokolwiek oczekiwał. Tak na dobrą sprawę, gdyby nie zapaść Valencii, która dwa razy dała się ograć Rosenborgowi, nawet nie wyszliby z grupy. Jeśli ten zespół ma coś znaczyć w przyszłości, Gazprom musi wpompować znacznie więcej niż do tej pory. Nie zmienia to faktu że mają być może największą szansę pokonać Barcę właśnie teraz, kiedy ta jest, jak na siebie, naprawdę słaba. Czy im się uda? Mimo wszystko nie wierzę.

Faworytem półfinału będzie zwycięzca pary Roma – MU. Ale oglądamy te mecze w kółko właśnie dlatego, że za każdym razem to osobna historia, często z zaskakującym zakończeniem. A na półfinały ma wrócić Messi…