Dawno nie było tak wyrównanej walki i wysokiego poziomu. Trzeba było wygrać aż 50 spotkań, żeby w ogóle znaleźć się w playoffach. Dla porównania na Wschodzie wystarczyło 37. Jeśli chodzi o skład to tylko jedna zmiana, New Orleans Hornets zamiast Golden State Warriors. Mało brakowało, a obie konferencje wygrałyby drużyny, które w poprzednim sezonie nawet nie awansowały do post-season. Dopiero na ostatniej prostej NO Hornets dali się wyprzedzić Lakersom. W dole tabeli bez niespodzianek. W przyszłym sezonie trzeba będzie uważać na Portland bo nawet bez swojego asa Grega Odena wygrali 41 meczów. W czołówce tłok, zwycięzcy konferencji mają tylko o 7 meczów wygranych więcej niż ósma drużyna. Ostatecznie w pierwszej rundzie zagrają LA Lakers z Denver, NO Hornets z Dallas, San Antonio z Phoenix i Utah z Houston. Ale po kolei:
LA Lakers ( 1 ) – Denver ( 8 )
O waleczności Iversona nikogo przekonywać nie trzeba, Carmelo Anthony i Markus Camby to też chłopaki, z którymi lepiej nie zadzierać, ale Lakers mają szerszy skład i MVP sezonu. Po kilku latach chudych są spragnieni sukcesu a efektowny finisz sezonu regularnego na pewno doda im skrzydeł. I pomyśleć że przed startem rozgrywek Kobe chciał odejść. A tu okazało się, że partnerzy grają świetny sezon, a po transferze Gasola są jeszcze mocniejsi. Myślę, że Denver tanio skóry nie sprzeda, ale wygrają Lakers. Mój typ: 4-1 dla Lakers.
New Orlean ( 2 ) – Dallas ( 7 )
Debiut Hornets w playoffach od czasu przenosin na Zachód mógł być bardzo mocny, o mały włos nie zajęli pierwszego miejsca. Ale kiepska końcówka sezonu regularnego może podkopać ich morale. Zobaczymy jak mocne nerwy mają Chris Paul, Tyson Chandler i pozostali zawodnicy rewelacji sezonu. Dallas ma coś do udowodnienia po ubiegłym sezonie, kiedy to startując z jedynką dali się ograć rozstawionym z ósemką Golden State. Chyba jednak doświadczenie weźmie górę i dalej zagrają Mavericks. Mój typ: 4-2 dla Dallas.
San Antonio ( 3 ) – Phoenix ( 6 )
Najciekawsza para pierwszej rundy i szansa do rewanżu za ubiegły rok, kiedy w półfinale Zachodu lepsi byli Spurs. Mistrzowie NBA w tym sezonie również są piekielnie mocni i zdają się nie przejmować walką o lepsze rozstawienie. Rok temu tez startowali z trzeciej pozycji i wygrali całą ligę. Teraz też bardzo ciężko będzie ich pokonać. Phoenix specjalnie na ten pojedynek sprowadzili Shaqa (choć pewnie nie spodziewali się, że przyjdzie im się zmierzyć z San Antonio już w pierwszej rundzie). Każdy inny przeciwnik byłby w zasięgu Nasha i spółki. Każdy, ale nie ten. Mój typ: 4-2 dla San Antonio (i obym się mylił).
Utah ( 4 ) – Houston ( 5 )
Rok temu obie drużyny spotkały się w identycznych okolicznościach. Wtedy po dramatycznej walce Jazz wygrali mecz nr 7 w Houston i awansowali dalej. Tym razem graczom Jerry’ego Sloana powinno być łatwiej, bo kontuzje ma Yao Ming. Z drugiej jednak strony Houston zanotowało słynną serię 22 zwycięstw, w większości bez chińskiego środkowego i widać było, że zespół dostał skrzydeł. Tylko czy to wystarczy i Tracy McGrady w końcu przejdzie pierwszą rundę? Przypuszczam, że nie. Mój typ: 4-2 dla Utah.
A na deser kilka spektakularnych akcji z dawnych i mniej dawnych playoffów:
Miłego weekendu :-)
Opublikował/a Gospodarz