Pochwała rzemiosła

piątek, 4 kwiecień 2008

Po środowych ćwierćfinałach Ligi Mistrzów i po wczorajszych meczach Pucharu EUFA nurtuje mnie pewna wątpliwość. Czy to możliwe, żeby pewne zespoły były bardziej predestynowane do rywalizacji w systemie pucharowym niż inne? Oczywiście nie chodzi mi o to że jedne są lepsze od drugich ;-) tylko o to, że ich osiągnięcia w pucharach są nieporównanie lepsze niż w lidze. Liverpool i Getafe, bo o tych zespołach będzie mowa, zdają się znać jakiś sekret, niedostępny innym zespołom. Rezultaty osiągnięte przez te zespoły (1-1 na wyjazdach) nie gwarantują im przejścia do następnej rundy, ale pokazują że trzeba się z nimi liczyć. Szczególnie zdziwił się chyba Bayern, kiedy w 90 minucie padła wyrównująca bramka, z resztą wyjątkowej urody:

Dla obu zespołów to nie jest pierwszy raz, Liverpool osiągnął dwa finały LM w ostatnich trzech latach, dla prowincjonalnego klubu z przedmieść Madrytu ósemka Pucharu UEFA to największy jak dotąd sukces. Poza tym już drugi sezon z rzędu zagrają w finale Pucharu Hiszpanii. W ubiegłym roku w półfinale przegrali z Barceloną na Camp Nou 5-2 i sprawa wydawała się przesądzona. Tymczasem rewanż był w ich wykonaniu niesamowity: zwycięstwo 4-0 i awans do finału, w którym ostatecznie przegrali z Sevillą. Ale dzięki temu, że Sevilla zajęła miejsce dające prawo gry w LM, występują w Pucharze UEFA. W tym sezonie w finale zagrają z Valencią i jeśli chcą znów pokazać się w Europie, muszą wygrać (podobnie jak słabo grająca w lidze Valencia). A jeszcze pięć lat temu grali w drugiej lidze.

Getafe z konieczności, Liverpool z wyboru ma do dyspozycji piłkarzy, którzy nie są wielkimi gwiazdami (z dwoma wyjątkami: Gerrarda i Torresa). Może tacy gracze są bardziej zmobilizowani, żeby zabłysnąć właśnie kiedy patrzy na nich więcej oczu niż zwykle? Może to właśnie solidne rzemiosło, a nie bardziej podatne na wzloty i upadki gwiazdozbiór daje większą szansę na sukces? Jeśli to byłaby prawda, to dlaczego idzie im tak kiepsko w lidze? Więc może zwykłe szczęście? Lepsza dyspozycja dnia, gorszy dzień rywali? Szczególna taktyka? Nie wiem. W każdym sezonie zdarza się tak, że wysoko dochodzi jakaś drużyna bardziej „rzemieślnicza” niż „artystyczna”, pozbawiona wielkich gwiazd (lub w ogóle gwiazd, taki np. Zenit St. Petersburg – już praktycznie półfinalista pucharu UEFA) i wypada się tylko z tego cieszyć, dzięki temu jest po prostu ciekawiej.